Mimo deszczowej aury, 1 czerwca 2026 r. wycieczka rozpoczęła się z pełną energią tuż po wyjściu z pociągu. Wyprawa wystartowała prosto z dworca PKP w Krynicy-Zdroju. Choć niebo było ołowiane, a z góry siąpił deszcz, naciągnęliśmy na plecy peleryny i ruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku wieży widokowej. Po krótkim postoju na gorącą czekoladę (w promocyjnej cenie - DZIEŃ DZIECKA:)) - zeszliśmy do Słotwin błotnistym i momentami śliskim szlakiem. Wygodny pensjonat zrekompensował wszelkie wcześniejsze niedogodności, a kolacja z grilla smakowała jak nigdy wcześniej.
Drugi dzień przywitał nas diametralnie inną pogodą – błękitne niebo i słońce od samego rana całkowicie odmieniły nastroje po wczorajszym, deszczowym rajdzie. Po pożywnym śniadaniu przyszedł czas na główny punkt naszej wyprawy, czyli zdobycie Jaworzyny Krynickiej (1114 m n.p.m.), najwyższego szczytu w okolicy Krynicy-Zdroju. Żeby oszczędzić kolana i nacieszyć się słońcem z innej perspektywy, na dół postanowiliśmy wrócić kultową kolejką gondolową.
Trzeci, a zarazem ostatni dzień naszej krynickiej przygody przywitał nas pięknym, spokojnym porankiem. Zanim wsiedliśmy do pociągu i ruszyliśmy w drogę powrotną, postanowiliśmy odwiedzić absolutny klasyk uzdrowiska – Górę Parkową (741 m n.p.m.) z nowa polaną muzyki i światła. Może to i atrakcja dla młodszych, ale odpoczynek w punkcie widokowym po dwóch dniach rajdu beskidzkiego wszystkim się należał.
Wróciliśmy do domu z lekkimi zakwasami w łydkach, telefonami zapchanymi zdjęciami i wspomnieniami z pierwszego klasowego wyjazdu. Było genialnie! Zapraszamy do galerii zdjęć!
















